Na 30-lecie Powrót do początków

.Nasza rola polegała na propagowaniu tej akcji w kraju i zagranicą dla uzyskiwania funduszy umożliwiających jak najszybsze ukończenie tej tak potrzebnej placówki. W samym Klubie postanowiono organizować bale charytatywne oraz loterie fantowe., jako sposób na zdobywanie środków finansowych bez których żadna działalność nie byłaby możliwa. Ale "póki co" w ostatnich dniach czerwca 1991 roku odbył się nasz wspaniały Charter, czyli oficjalny początek działalności klubowej.

 

Charter zorganizowany przez nowy Zarząd Klubu - Agnieszką Rozwadowską- sekretarzem i Małgosią Wolas - skarbnikiem , z Jadzią na czele - stał się ważnym wydarzeniem. Zgromadził 76 zagranicznych soroptymistek, nie tylko z różnych europejskich krajów (najliczniejsza 10-osobowa grupa z Norwegii), ale i Australii i nowej Zelandii. Obchody rozpoczynała w Teatrze Polskim dla wszystkich oficjalna, połączona z koncertem, powitalna uroczystość.Dla dopełnienia wymaganych formalności, wczesnym popołudniem odbyło się spotkanie całego Klubu z przedstawicielkami Federacji Europejskiej - Clary Blanc z Szwajcarii i Hanny Bremer z Niemiec w obecności naszych francuskich" matek chrzestnych" z Metz Denise Englinger i Marcelle Manjeau.

 

Wieczorem w pięknych salach restauracji "Patria" w czasie uroczystego bankietu miał miejsce najważniejszy punkt Charteru - wręczenie naszej Prezydentce oficjalnej karty przynależności przez Adeline Millim, soroptymistki z Luksemburga. Matki chrzestne z mężem Jadzi - doktorem Jackiem Grzbielą. Na zakończenie odbyło się zwyczajowe wręczanie darów, odczytanie depesz gratulacyjnych z całego świata.

 

Drugi dzień przeznaczony był na poznanie miasta i okolic- wycieczki, pikniki itp.Należy tu wspomnieć, że zarówno sam Charter, pierwsze bale, jak i inne poczynania w początkowych aktywnościach Klubu zawdzięczają piękną oprawę plastyczną Elżbiecie Hańderek, znakomitej plastyczce, ówczesnej członkini naszego Klubu, nie zapominając również o tym, że była autorką pięknych, stylowych malowideł na ścianach restauracji Patria.

 

Elżbieta Hańderek w tych wczesnych latach, w swoim pięknym domu wraz z pięknym ogrodem, w Straconce bardzo często gościła nas wraz z naszymi gośćmi - soroptymistkami z kraju i zagranicy. Dom ten, cały w obrazach i rzeźbach, ukształtowany przez jego gospodarzy - Elę i Mietka Hańderków miał niezapomniany klimat. Straconka w tym czasie była miejscem, szczególnie związanym z naszą działalnością. Irenka Górny i Aćka Michalik (w swoim letnim domku na Przegibku) były gospodyniami wielu spotkań. Tu oprócz nich, mieszkała spora grupa członkiń naszego Klubu - Władzia Czechowska, Czesia Pszczolińska, Marlena Chrószcz, Duda Olszowska. Gościnny salon Dudy, pełen rodzinnych pamiątek, był również miejscem kilku naszych spotkań. Co więcej zawdzięczamy jej pierwszą siedzibę klubową w biurowych pomieszczeniach jej męża. Również w Straconce, proboszczem był ksiądz Kazimierz Malaga, wielki przyjaciel naszego Klubu. Do ks.Kazimierza, "szefa" diecezalnego Caritasu trafiły z transportem leków, francuskie Soroptymistki, które stały się "matkami chrzestnymi” naszego Klubu. Wcześniej "gościny" umożliwiającej organizowanie klubowych spotkań, udzieliła nam Biblioteka Dzielnicowa w Białej, dzięki jej Kierowniczce Eli Biernat. Zdjęcie wykonane na jednym z takich spotkań przedstawia, zaproszonych przez nas do współpracy - ks. Kazimierza, Tadeusza Cozaca , twórcę i kierownika Bielskiego Oddziału Tow.im. Brata Alberta, oraz pana/?/ opiekuna dziewczyny chorej na SM, objętej opieką naszego Klubu.i loterii charytatywnych.

 

Bale charytatywne, organizowane w karnawale, w kolejnych latach weszły na stałe w orbitę działań klubowych. Do czasów pandemii odbywały się co roku przez 28 lat. Te pierwsze, tak jak wcześniej Charter, odbywały się w pięknej, stylowej restauracji Patria. Pracowicie przygotowywane przez same soroptymistki wraz z rodzinami od początku znalazły poklask wśród uczestników - były udane towarzysko i finansowo.

 

Ten rozdział okolicznościowych wspomnień nie może się obyć bez opisu pierwszych balów Loterie fantowe, pracowicie organizowane na bielskich Błoniach przez nasze "siostry", sukcesy finansowe zawdzięczały wsparciu "młodego bielskiego biznesu". Liczne fanty, nieraz dużej wartości (np. rower z Żywieckiej Wytwórni) zawdzięczałyśmy prywatnym firmom, ze zrozumieniem odnoszącym się do naszych kwerend.

Można by tu wspomnieć o działaniach wymyślonych dla poprawienia komunikacji w samym Klubie: system wzajemnego powiadamiania się, stworzenie własnej klubowej gazetki, która pod nazwą "Małe Wiadomości" ukazuje się w Klubie do chwili obecnej, ostatnio w wersji elektronicznej.

Na uwagę zasługuje wydarzenie, które miało miejsce 19 kwietnia 1992 roku. W tym dniu odbyły się całodzienne uroczystości- w Ratuszu, Teatrze Polskim i kościele w Straconce - związane z nadaniem honorowego obywatelstwa Bielska-Białej przedstawicielom francuskiej organizacji "Amitie' Moselle - Pologne”. Jedną z odznaczonych osób była Marcelle Manjeau jedna z naszych "chrzestnych matek".

Zebrania Zarządu odbywały się często u mnie w domu. Rok 1995-ty oprócz powstania Unii Si, naznaczony był dwoma tragicznymi wydarzeniami - pogrzebami naszych sióstr - Jadzi Grzbielowej i Jasi Pachelskiej. Równolegle trwały różnorakie kontakty z in. klubami w kraju i zagranicą. Polskie spotkania związane były głównie z tworzącą się w tym czasie Polską Unią SI, opisane już przeze mnie wcześniej. Również opisane już zostały wyjazdy zagraniczne w których brałam udział, jak Kongresy itp. Bukiet pożegnalny na zakończenie dwuletniej /niełatwej/ prezydentury. Pozostaje przypomnieć kontakty- wyjazdy, związane z linkami, kursami językowymi,stażami zawodowymi itp. udział w młodzieżowych zlotach /croisiere/. Te obszerne materiały wraz z fotografiami, mam nadzieję, umieścić w odrębnym opracowaniu.